Cena energii

Skąd pochodzi cena energii i dokąd nas prowadzi?

25 lutego, 2022 |

Aby zrozumieć z czego wynikają ceny energii i skokowe podwyżki w ostatnim czasie, warto poznać pewne podstawy wychodząc od zjawisk globalnych po zależności lokalne.

Skąd pochodzi energia w Polsce?

  1. Z produkcji krajowej, której  przyjrzymy się bliżej.

Głównymi składnikami, z których wytwarzamy energię w Polsce, są:

  1. “Nie”bezinteresowna pomoc sąsiedzka –  głównie importujemy energię ze Szwecji, Litwy, Niemiec oraz Ukrainy.

W 2020 r. kupiliśmy z zagranicy 13 TWh13TWh za 3 mld PLN, co stanowi ok.8% 

rocznego zużycia Polski  (ok. 165 TWh165TWh).

WPrzy czym warto przy tym pamiętać, że my również wspieramy naszych sąsiadów i w 2020 r.2020 r. wyeksportowaliśmy 1,6 TWh1,6 TWh.

 

WĘGIEL – absolutny lider!

Tylko w ciągu ostatniego roku jego cena wzrosła o….85%.

Dotkliwie odczuwa to każdy konsument, który zaopatruje się w paliwo opałowe oparte o węgiel. 

No dobrze, ale skąd aż takie wzrosty? Przecież w zeszłym roku też była zima….

Przyczyn jest kilka:

  1. bardzo silny wzrost gospodarczy na całym świecie, gdzie główną lokomotywą są Chiny, które pochłaniają olbrzymie ilości tego surowca;

  1. bardzo duże zapotrzebowanie naszych elektrowni,  aby sprostać krajowemu zapotrzebowaniu

– słowem, podaż nie nadąża za popytem;

  1. “powrót” węgla do łask, jako ważnego środka do wytwarzania energii, wypierając gaz, którego ceny są astronomiczne, ale o tym później.

  1. Coraz większe koszty wydobycia wynikające z :

  • presji płacowej i przywilejów środowisk górniczych,
  • coraz trudniejszego dostępy do pokładów węgla dobrego jakościowo

 

GAZ – towar ekskluzywny

Jego wzrost r/r to ponad 100%, a końcówka roku 2021 obfitowała w wyceny rzędu +200% i więcej procent:

I teraz nasuwa się pytanie, o co chodzi i kto za tym stoi?

W takich sytuacjach najlepiej jest na kogoś zwalić winę i wszyscy zgodnie wskazują na ….Rosję? Tylko czy słusznie?

Wszystko zaczęło się od tego, że w 2021 dość słabo wiało w całej Europie, więc Wspólnota sięgała po zmagazynowany gaz by się dogrzać i “doenergetyzować”.

Tym sposobem obniżyła zapasy niebieskiego paliwa do poziomu ok.60 – 70% (a to mało).

Potrzeba uzupełnienia magazynów nałożyła się z kilkoma innymi czynnikami, które spowodowały zwiększony popyt na gaz:

  1. transformacja energetyczna w Niemczech (wyłączanie elektrowni atomowych)
  2. chimeryczną pogodą, która ograniczyła produkcję energii z OZE
  3. ograniczonymi dostawami węgla do elektrowni
  4. sprytną polityką Rosji w zakresie podaży tego surowca
Przeczytaj:  Pętla indukcyjna – fotowoltaika. Na czym polega zjawisko elektromagnetyczne i jak wpływa na instalację PV?

Rosja wykorzystała sytuację, dostarczając do Europy tylko tyle gazu, ile zobowiązała się w kontraktach z UE.

Z punktu widzenia prawa, wszystko jest w należytym porządku, Dzisiaj Unia Europejska boryka się z dużym brakiem tego surowca.

Oczywiście Rosja mogłaby zwiększyć ilość dostarczanego paliwa (obecne rurociągi mają odpowiednią przepustowość), tylko po co?

Rosja miała w ręku świetne karty w postaci:

  1. ceny gazu rosną, więc sprzedaje drożej (więcej EUR wpada do budżetu Rosji)
  2. wywierania nacisku na otwarcie Nord Stream 2 głosząc: “otwórzcie go, to dostarczymy Wam więcej gazu, skoro tak go potrzebujecie…”

Żeby było jasne, aktualne rurociągi, biegnące przez Ukrainę i Polskę są wstanie zaspokoić potrzeby krajów Unii Europejskiej.

I tutaj nasuwa się refleksja – kto rozdawał te karty i kto zapędził się w kozi róg?

  • Dlaczego Unia Europejska tak bardzo uzależniła się od gazu z jednego źródła?
  • Co robiła i robi  by zdywersyfikować źródła dostaw?
  • Dlaczego Gerhard Schroder (który zatwierdził Nord Stream 2 jak Kanclerz Niemiec), tuż po rezygnacji ze stanowiska Szefa Rządu RFN objął stanowisko (z ramienia Gazpromu) przewodniczącego Rady Dyrektorów rosyjsko-niemieckiego konsorcjum North European Gas Pipeline Company (NEGPC), budującego Gazociąg Północny?

  • proponuję by każdy odpowiedział sobie sam na powyższe, zanim będzie powielał mainstreamowe hasła…

Wydaje się, że wydarzenia wojenne, toczące się na Ukrainie, wreszcie uzmysłowiły politykom, że należy pilnie zdywersyfikować źródła gazu.

Natomiast na pewno nie nastąpi to z dnia na dzień.

 

OZE

Podobno: “Kobieta zmienną jest”, a w tym przypadku matka natura, a jej nieprzewidywalności nie można lekceważyć w długoterminowym podejściu do rynku energetycznego.

Niestety nasz postęp technologiczny nie pozwala jeszcze w pełni przewidzieć i wykorzystać sił natury, takie jak wiatr, woda czy słońce, a które tak chętnie próbujemy ujarzmić i użyć w sposób maksymalnie kontrolowany do produkcji energii.

W przypadku ich słabego oddziaływania, niemożliwego do oszacowania w dłuższej perspektywie, musimy rekompensować niedobory energii z innych, znanych nam, źródeł jak węgiel, gaz, ropa czy atom.

Co w oczywisty sposób powoduje fluktuację ich wartości, jeżeli występuje wzmożony popyt.

Serdecznie polecam artykuł:

Wyłączają ostatnie reaktory. Chcą też, by od atomu odeszła Unia [OPINIA] – Informacje (onet.pl) – każdy we własnym zakresie może wyrobić sobie opinię.

Przeczytaj:  Zalety fotowoltaiki – dlaczego warto wybrać panele fotowoltaiczne?

 

Pozostałe czynniki wpływające na cenę energii

Skoro już znamy wiemy skąd pochodzi energia i co wpływa na kształtowanie wartości jej fundamentów, przeanalizujmy pozostałe składniki.

  1. Certyfikaty CO2

Ostatnio bardzo modne w wypowiedziach naszych polityków.

O co chodzi z tymi certyfikatami?

Aby ograniczyć emisję gazów cieplarnianych, instytucje publiczne na różnych kontynentach utworzyły systemy kontrolne, w tym systemy handlu uprawnieniami do emisji. Na kontynencie europejskim jest to Europejski System Handlu Emisjami (EU ETS). Uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych, nazywane uprawnieniami do emisji CO2 lub certyfikatami węglowymi, są prawami będącymi przedmiotem obrotu na rynkach giełdowych. Jeden certyfikat odpowiada jednej tonie dwutlenku węgla, który nie został uwolniony do atmosfery (niewyemitowany CO2).

Tyle mówi teoria, natomiast w praktyce oznacza to, że kraje emitujące najwięcej dwutlenku węgla do atmosfery, np. poprzez produkcję energii z węgla, muszą ponosić odpowiednio wyższe koszty.

Na tle Unii Europejskiej wyglądamy tak:

Niestety oznacza to, że jesteśmy jednymi z największych emitentów CO2 w Europie…

Co z kolei kształtuje ceny tych certyfikatów?

Od razu odpowiemy, że nie Unia Europejska, przynajmniej nie bezpośrednio.

Wartość notowań certyfikatów na przestrzeni lat zmieniała się:

W ciągu 5 lat cena certyfikatów CO2 wzrosła z 5eur/tonę do 96eur/t, co oznacza wzrost o….1 900%.

Co się takiego zmieniło w ciągu ostatnich 5 lat? Czy jako Unia zaczęliśmy emitować więcej CO2? Przecież wszystkie kraje dążą do ograniczenia emisji…

Odpowiedź jest banalnie prosta…..za wzrostem cen certyfikatów stoi…zwykła, ludzka chciwość!

W ramach Dyrektywy MIFID II, która reguluje obrót papierami wartościowymi (m.in. akcjami, obligacjami, itp.), a która została wprowadzona w celu ochrony inwestorów, struktury rynków, właściwemu obowiązkowi informacyjnemu itp., nieopatrznie objęła również certyfikaty CO2, jako instrumenty finansowe.

A skoro certyfikaty do emisji CO2 stały się papierami wartościowymi podlegającymi obrotowi na rynkach finansowych, to z miejsca stały się obiektem spekulacji, za którymi stoją m.in. banki i fundusze.

Zatem idea wprowadzenia certyfikatów może i była słuszna, aby wymóc na krajach członkowskich szybszą transformację w stronę czystego powietrza. Jednak oddanie ich bez żadnych ograniczeń w ramiona machiny rynkowych spekulacji, przyniosły i przynoszą dotkliwe straty dla gospodarek wysokoemisyjnych.

Koszt certyfikatów w cenie energii to 40%, a nie jak powszechnie się głosi 60%.

Przeczytaj:  Fotowoltaika wschód-zachód – jak działa, kiedy zdecydować się na taką instalację?

  1. Podatki

VAT – 23% (w Q1 obniżony do 8%)

Akcyza – 5 pln/MWh (obniżona do 31.05.2022 do zera dla Klienta indywidualnego i 4,60 dla Klienta biznesowego) 

/przed 2019 r. akcyza wynosiła 20 PLN (MWh)

  1. Marże sprzedawców i dystrybutorów

Nie oszukujmy się, żadne przedsiębiorstwo energetyczne nie prowadzi swojej działalności w sposób charytatywny.

Wszystkie cztery największe spółki obrotu i sprzedaży, tj.: PGE, Tauron, Energa i Enea, zatrudniają po kilka tysięcy pracowników, których trzeba wynagradzać.

Dodatkowo, są to spółki, których udziałowcem większościowym (pośrednim lub bezpośrednim) jest Skarb Państwa, liczący na dywidendy do budżetu.

Zyski EBITDA za 2020r.

( zysk operacyjny przedsiębiorstwa przed potrąceniem odsetek od zaciągniętych zobowiązań oprocentowanych (kredytów, obligacji), podatków, amortyzacji wartości niematerialnych i prawnych)

PGE = 6 MLD

Tauron =4,2 MLD

Enea = 3,3 MLD

Energa = 2 MLD

  1. Ryzyko kursowe

Pamiętajmy, że część surowców do produkcji energii, rozliczamy w dewizach, głównie USD i EUR, więc również poziom ich wartości względem naszego polskiego złotego ma wpływ na ostateczną cenę.

 

Jaka czeka nas przyszłość?

Biorąc pod uwagę fundamenty, o których mowa powyżej, nie ma się co łudzić, że ceny energii wrócą do wycen z lat poprzednich.

Jednak biorąc pod uwagę fakt, że:

  1. rynek gazu się ustabilizuje,
  2. warunki pogodowe będą sprzyjające (wietrznie i słonecznie),
  3. sukcesywnie będziemy odchodzić od węgla
  4. Unia Europejska wyłączy CO2 spod MIFID2

 możemy się spodziewać wzrostów i  zawirowań cen energii (i gazu).

Rozwiązaniem dla:

 

<— Powrót do BLOGA